niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział IV

Zawsze ciężko było mi zapamiętywać ważne wydarzenia. Łatwiej przychodziło mi zapisywanie w pamięci nieistotnych szczegółów. Odbijało się to często na moim sposobie myślenia, ponieważ częściej skupiałam się na czymś, co nie miało najmniejszego znaczenia w sprawie. Zdarzały się jednak sytuacje, w których moje pokrętne ścieżki myślenia się sprawdzały. Szczegół. Szczegół rządzi światem.
 Obudziły mnie dziewczęce wrzaski. Kiedy tylko otworzyłam oczy, zobaczyłam Leanne, która szarpała się w swoich więzach i wykrzykiwała przekleństwa, których nie powstydziłby się najbardziej zatwardziały kryminalista. Związany Alex spuścił jedynie głowę i zaciskał zęby. Zauważyłam gumowe rękawiczki na jego rękach. Jakiś chłopak podszedł do Leanne, uderzył ją w twarz i patrzył, jak ta wydaje z siebie ostateczny wrzask, wyrażający kilka emocji na raz.
 Nie próbowałam się wyrywać do przodu, ponieważ czułam sznur, który mnie krępował. Rozejrzałam się wokoło. Przy prowizorycznym namiocie kilku chłopaków w poszarpanych ubraniach szukało czegoś przydatnego.
- Cholera. - Jeden z chłopaków kopnął gniewnie torbę, należącą do Leanne.
- Ja mam tu monopol na cholerę! - wysyczała Leanne.
 Alex próbował uciszyć ją delikatnym szeptem, ale nawet on wiedział, że niewiele to da. Nastolatek, który naruszył jej nietykalną strefę czystej cholery, podszedł do niej i ujął jej twarz w obie dłonie.
- Posłuchaj, nie wiem, dlaczego jesteś taka niemiła, ale musisz przestać.
- Nie przestanie - wtrącił nieśmiało Alex.
- Nie przestanie - powtórzyłam. Nie znałam Leanne długo, ale to było oczywiste. Ta dziewczyna prędko się nie podda. Zwłaszcza, jeżeli ktoś ją tak wkurza.
- Zabieraj te łapska z mojej twarzy!
 Chłopak westchnął teatralnie i zdjął ręce z twarzy Leanne. Ta spojrzała na niego gniewnie i, zanim zdołał zareagować, ugryzła go.
- TEGO JUŻ ZA WIELE! - ryknął chłopak. - SŁYSZAŁEM O TOBIE WIELE RZECZY, ALE ŻE...
 Leanne skrzywiła się i splunęła.
- Smakujesz beznadziejnie. Okropność. W życiu nie gryzłam równej obrzydliwości.
 Za chłopakiem pojawił się drugi. Miał w ręce jakąś koszulkę, prawdopodobnie należącą do Alexa. 
- Potrzebujesz pomocy, Jake? - zapytał.
- Przyprowadź tu Izzy - burknął, machając w powietrzu dłonią. - Niech ona się nimi zajmie. Ja poszukam z wami czegoś przydatnego.
 Alex otworzył szeroko oczy. Nawet Leanne przestała się szarpać i wydała z siebie coś jakby zduszony okrzyk. Chłopacy spojrzeli na nią tryumfalnie.
 Kim mogła być ta Izzy, że każdy się jej bał? Totalnym potworem? Uciekinierką z obozu? Pomarańczową ze zrytą psychiką? Seryjnym mordercą z kagańcem na twarzy?
 Chwilę po tym, jak chłopak z koszulką Alexa w ręce pobiegł gdzieś w oddal ujrzeliśmy Izzy.
 Pierwszym, co mi się rzuciło w oczy były jej potężne, masywne buciory. Potem dopiero zwróciłam uwagę na to, że Izzy jest niezmiernie wysoka i patrzy na nas naprawdę z góry. Miała na sobie coś, co przypominało mi bardzo zmodyfikowany mundur Gwardii Narodowej. Jej ciemna twarz była mocno posiniaczona. Jej włosy były na jednej połowie głowy ogolone, na drugiej zwisały do ramion czarnymi pasami. 
 Izzy nachyliła się do Leanne i uśmiechnęła się. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo to był bardziej grymas, karykatura prawdziwego uśmiechu. Pogładziła ją po policzku i ochrypłym głosem rzuciła:
- Jak miło cię znowu widzieć, Lea.
- Nie nazywaj mnie tak.
 Przeraziłam się, słysząc brzmienie jej głosu. Słowa były tak słabe, że nie pasowało to do niej kompletnie. Jakby w miejsce rzucającej cholerami Leanne przyprowadzono zupełnie inną osobę.
- Czemu, Lea? Coś się stało przez tych kilka miesięcy? Czemu to ci przeszkadza?
- Bo... nie możesz. N-nie chcę.
- Wstydzisz się mnie? - głos Izzy był pełen ociekającej jadem parodii troski.
- Tak. Nie chcę cię znać.
 Izzy wyprostowała się gniewnie. Jej postać górowała nad naszymi tak bardzo, że było to wręcz nieprawdopodobne. Zacisnęła pięści i zmrużyła oczy.
- Dlaczego? - warknęła.
- Ty go wtedy z-zabiłaś. Nie mogłabym b-być w podróży z k-kimś, kto z-zabił i czuje się z tym n-normalnie.
 Leanne była bliska płaczu. Alex spoglądał to na nią, to na Izzy. Widziałam, że też się bał. Dla niego Zielona była kimś niezłomnym, wzorem nieustraszoności. A teraz ten wzór się kuli przed jakimś żeńskim tytanem.
- Zrobiłam to, abyś mogła przeżyć - wyszeptała Izzy. - Zrobiłam to dla ciebie. A ty mnie zostawiłaś.
 Zapadła chwila ciszy. Zastanawiałam się gorączkowo nad tym, co chce dalej zrobić Izzy. I czy w końcu zorientuje się, że nie tylko Leanne siedzi związana tuż przed nią?
- A kto to? - zapytała w końcu Izzy, spoglądając raz na mnie, raz na Alexa.
- Z nimi teraz podróżuję. Tak.
- Tego chłopaczka poznaję. Alex, Żółty, nieprawdaż?
 Alex nie odpowiedział. Zagryzł jedynie wargę i spuścił głowę. Izzy spojrzała na mnie. Jej ciemne oczy zabłysnęły jakimś chorobliwym blaskiem. Przykucnęła tuż przy mnie. Wpatrywała się przez chwilę w moje oczy badawczo. Potem posłała mi tę samą karykaturę uśmiechu co Leanne.
- A ciebie nie kojarzę, skarbeńku. Gdzie się ukrywałaś przez ten cały czas? 
- Ona jest z Ligi.
 Izzy cofnęła dłoń, którą wyciągała w moją stronę. Zwróciła się w stronę Alexa.
- Coś ty powiedział? - wyszeptała.
- Ona jest z Ligi - powtórzył Alex pewniej. - Eskortuje nas do najbliższej Bazy. Twierdzi, że możemy się im przydać.
 Izzy otworzyła szeroko oczy. Potem je przymknęła i pokiwała głową z zadowoleniem.
- W takim razie pójdziesz z nami, skarbeńku. A wy... też was weźmiemy ze sobą. Nigdy nie wiadomo kiedy możecie się przydać.
 Izzy wstała i przeszła za mnie. Poczułam, że więzy na moich rękach zostały przecięte. Dziewczyna pomogła mi wstać. Nie zastanawiałam się ani chwili. Zamachnęłam się i chciałam jej przywalić, ale złapała moją rękę w powietrzu.
- Charakterna - wymruczała. - Perfekcyjnie, skarbeńku. 
 Puściła mnie i krzyknęła:
- Jake, Tom! Weźcie tych dwoje!
 Nie miałam pojęcia co mam robić. Mogłam uciekać, ale co wtedy z Leanne i Alexem? Nie mogłam ich teraz zostawić. Nie spędziłam z nimi wiele czasu, ale w końcu przyjęli mnie do siebie. 
 Trzeba grać w tę grę.

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział, czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeeej nareszcie nowy rozdział ^_^
    Ej mam pytanko, główna bohaterka w końcu jakim jest kolorem ?
    Bo albo nie napisałaś, albo coś przegapiłam..

    OdpowiedzUsuń